Choć trend ten nie jest jeszcze bardzo popularny, to w Polsce i na świecie zyskuje coraz więcej sympatyków. Stosowany w życiu zakłada posiadanie nie więcej niż stu rzeczy niezbędnych na co dzień. W dekoracjach ślubnych zasada ta zdaje się być jeszcze bardziej radykalna.
Suknie ślubne pozbawione są zazwyczaj zbędnych zdobień. Nie zobaczymy tu falbanek, cekinów, perełek. Rządzi prostota w kroju i wykończeniu. Wiązanki często składają się z jednego gatunku kwiatu i przewiązane są jedynie prostą wstążką.
Torty i desery też raczej bazują na podstawowych technikach ozdabiania. Ze słodkości ginie wszystko to, co zbędne.
Podobnie na stołach – zamiast szykownych bukietów, ozdobnych świeczników, serwetek i wystawnej zastawy zobaczymy nakrycia, które cechuje pewnego rodzaju surowość.
fot: pinterest.com